Bartosz Kurek, jeden z najbardziej utalentowanych i obiecujących siatkarzy młodego pokolenia przedłużył kontrakt z PGE Skrą Bełchatów do 2014 roku. Jak sam twierdzi, nie ma powodów, by cokolwiek zmieniać w jego karierze. - Jestem tutaj szczęśliwy - mówi przyjmujący.
Zanim 22-letni dziś Bartek trafił do drużyny mistrzów Polski, był zawodnikiem kędzierzyńskiej ZAKSY (od 2005 roku), w której to miewał problemy z wywalczeniem sobie miejsca w podstawowej szóstce. Mimo, iż pierwszy sezon w żółto-czarnych barwach spędził jako zmiennik, nadzieje pokładane w talent młodego gracza nieustannie wzrastały. Nikt jednak chyba nie spodziewał się, że eksploduje on tak szybko...
Sam fakt, że Kurek stał się jednym z podstawowych zawodników reprezentacji, a tym samym zdobył złoto mistrzostw Europy, świadczy o jego perfekcyjnej grze i doskonałej dyspozycji, którą udowadniał także między innymi podczas klubowych mistrzostw świata w Katarze.
Zawodnikiem zainteresowały się już nawet czołowe kluby najbogatszych lig - rosyjskiej i włoskiej, ale Skra nie chciała słyszeć o pozbyciu się swojej młodej gwiazdy. Zresztą sam Bartek nie ma zamiaru dokonywać żadnych zmian w swojej siatkarskiej karierze:
Są w Polsce ludzie, którzy uważają, że lepiej rozwinie się Pan we Włoszech...
- Jestem tutaj szczęśliwy, bo gram w jednym z najlepszych klubów na świecie. Dlatego nie widzę powodu, żeby to zmieniać. A wracając do zagranicy, to słyszałem o zainteresowaniu mną, ale nazwy klubów do mnie nie dotarły. Mogę tylko powiedzieć, że w mojej umowie jest opcja, iż pod pewnymi warunkami mogę wyjechać z Polski.
Długo trwały rozmowy w sprawie przedłużenia umowy?
- Dokładnie nie pamiętam, ale mogę powiedzieć, że nie było większych problemów z ustaleniem warunków kontraktu (...) jestem zadowolony, bo przedłużenie kontraktu rok przed końcem starego, to wyraz mojego szacunku do klubu, a także zaufania szefów Skry i trenerów do mnie.
źródło: Gazeta Wyborcza