Już w najbliższą sobotę, w 13. kolejce PlusLigi Jastrzębianie podejmą we własnej hali drużynę Asseco Resovii Rzeszów. Emocji z pewnością nie zabraknie, gdyż będzie to nie tylko szansa do zdobycia trzech cennych punktów, ale również okazja Rzeszowian do zrewanżowania się gospodarzom za finał Pucharu Polski.
Dwa tygodnie temu, w meczu finałowym Pucharu Polski odbywającym się w Bydgoszczy, to Jastrzębianie byli górą. Po długiej i zaciętej walce Resovia poniosła porażkę 2:3. - Na pewno to jeszcze siedzi gdzieś w nas, niemniej jednak musimy pojechać do Jastrzębia z pustą i chłodną głową. Chcemy zgarnąć trzy punkty, bo te są nam bardzo potrzebne w tabeli PlusLigi - mówi Grzegorz Kosok, środkowy Asseco Resovii.
Przyjmujący ekipy gospodarzy, Benjamin Hardy twierdzi, iż żadnemu z zespołów nie zabraknie jutro motywacji: - Będziemy chcieli udowodnić, że ten finał to nie był jednorazowy wystrzał i że jesteśmy w stanie pokonać Resovię również w lidze. Według siatkarza najważniejszą rolę może odegrać psychika zawodników, bowiem stawka zbliżającego się meczu może i jest zdecydowanie mniejsza niż starcia w Bydgoszczy, ale trzy punkty są potrzebne zarówno jednym, jak i drugim. Jastrzębski Węgiel w tabeli PlusLigi zajmuje obecnie trzecią pozycję, wyprzedzając rzeszowian dwoma punktami. Obie drużyny chcą jednak do fazy play-off przystąpić z jak najwyższego miejsca. Zwycięstwo podopiecznych Ljubo Travicy za trzy punkty pozwoliłoby im wyprzedzić rywali. - Nie mogę się doczekać tego meczu. Zapowiada się naprawdę ciekawie - podsumowuje Hardy.
Początek spotkania już jutro o godz. 14.45.
źródło: rzeszow.gazeta.pl