BKS Aluprof dopiero po tie-breaku wygrał z Centrostalem Bydgoszcz. Pomogły cukierki?
Mówi się, że ekstraklasa siatkarek jest mało ciekawa, że przebiega pod dyktando dwóch możnych drużyn, a pozostałe mecze to nuda. Plecami odwracają się od siatkarek telewizje, coraz trudniej o sponsorów. Wszystko wskazywało więc na to, że i sobotni mecz BKS-u Aluprof z bydgoskim Centrostalem potwierdzi te tezy - łatwo miały wygrać bielszczanki, miało być nudno i bez emocji.
Po niespełna godzinie gry skazywane na pożarcie bydgoszczanki prowadziły tymczasem w setach 2:0, a liderki tabeli oraz ich kibice z coraz większym niedowierzaniem kręcili głowami. Pierwszego seta miejscowe miały właściwie "w kieszeni", prowadziły bowiem już 23:18 i wydawało się, że nie będą mieć problemu z wygraną. Stało się odwrotnie, głównie za sprawą Katarzyny Mróz. Siostra Agaty, byłej siatkarki BKS-u, radziła sobie pod siatką bardzo dobrze, raz za razem powstrzymywała ataki gospodyń, sama co jakiś czas karciła rywalki mocnym zbiciem. - To szok, niesamowite - z wyraźnym podziwem mówiła o dramatycznym pościgu bydgoszczanek siedząca obok mnie Katarzyna Gajgał. Dzień wcześniej MKS Dąbrowa, w którym występuje była siatkarka BKS-u, sprawił sensację pokonując w Muszynie mistrzynie kraju.
Na sensację zanosiło się też w Bielsku-Białej. Gospodynie grały tego wieczoru bez swojej liderki Anny Barańskiej. - Mam kontuzję biodra, to nadaje się do operacji. Mam zwolnienie do lipca, ale spróbuję wrócić do treningów w poniedziałek. Mam nadzieję, że bólu nie będzie - mówiła Barańska, która mecz oglądała z trybun.
Bielszczanki obudziły się w trzecim secie. Wreszcie przypomniała o swoich atakach Helena Horka, poprawiło się słabiutkie dotychczas przyjęcie piłki, gospodynie punkt za punktem odrabiały straty. Doprowadziły do tie-breaka, w którym ich przewaga też nie podlegała dyskusji. Bydgoszczanki urwały jeden punkt i zdawały się być tym zadowolone. - Cieszy nas ten jeden punkt - uczciwie przyznał Piotr Makowski, trener przyjezdnych.
Jak to się stało, że bielszczanki po dwóch przegranych setach, potem się przełamały i stosunkowo łatwo wygrały trzy kolejne? - Dużo dało wejście Joli Studziennej - odpowiadał trener Makowski. - Brakło nam potem prawego skrzydła - dodawała Ewa Kowalkowska, kapitan gości. Inni wskazywali, że to przez Helenę Horkę, która zdobyła rekordową liczbę 32 punktów i zasłużenie została wybrana MVP meczu. A co sądzicie o teorii Anny Barańskiej?
- Może sama trochę pomogłam dziewczynom. Przed trzecim setem zjadłam michałka i wygrały. Potem przed następnymi dwoma częściami też jadłam cukierka na szczęście i poskutkowała - uśmiechnęła się atakująca BKS-u.
I kto jeszcze powie, że ekstraklasa siatkarek jest nudna i nie nadaje się do oglądania?
Aluprof Bielsko-Biała - Centrostal Bydgoszcz 3:2 (25:27, 23:25, 25:21, 25:16, 15:10)
Aluprof: Skorupa, Dziękiewicz, Ciaszkiewicz, Horka, Okuniewska, Świeniewicz, Wojtowicz (libero) oraz Sawicka, Studzienna, Kaczmar, Bamber.
Centrostal: Smak, Kuczyńska, Kowalkowska, Mróz, Polak, Kuligowska, Wysocka (libero) oraz Nowakowska, Kasprzyk, Sawoczkina.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice