![]() |
![]() |
![]() |
rozpocznie się za 23 dni 3 godzin 44 minut |
|
|
|
|
|
Potwierdziło się siatkarskie powiedzenie, że gospodarze nigdy nie wygrywają u siebie. Po niezwykle zaciętym, pięciosetowym spotkaniu Brazylijczycy odnieśli swoje ósme zwycięstwo w historii Ligi Światowej. Serbowie drugi rok z rzędu muszą pocieszyć się srebrnym medalem. Piłkę do gry wprowadzał Murilo. Po długiej akcji pierwszy punkt przypadł drużynie gospodarzy. Do remisu doprowadził Vissotto. Od stanu 2:2 serię trzech punktów mieli Serbowie (5:2). Tę niewielką przewagę szybko udało się odrobić Brazylijczykom. Po autowej zagrywce Giby gospodarze wyszli na jednopunktowe prowadzenie 6:5. Kolejna autowa zagrywka Canarinhos, tym razem Sidao dała Serbom prowadzenie 8:7 na pierwszą przerwę techniczną. Po czasie zaczęła się bardzo wyrównana walka. Niesamowity mecz od samego początku rozgrywali atakujący obu drużyn - Vissotto i Miljković. Dopiero w decydującej fazie seta Plavim udało się ponownie wyjść na dwupunktowe prowadzenie (20:18). W tak ważnym momencie Miljković zaserwował asa. O czas zmuszony był poprosić Rezende, gdyż Serbowie prowadzili już 3 punktami. Po czasie Murilo skończył atak z drugiej linii, odrabiając jedno oczko. Końcówka zrobiła się bardzo nerwowa, bo Canarinhos zbliżyli się do gospodarzy na jeden punkt. Tym razem czas wziął Igor Kolaković i to zagranie wybiło Gibę z uderzenia. Seta atakiem po bloku zakończył Miljković. ![]() fot. FIVB Drugą partię atakiem ze środka rozpoczął Lucas. W kolejnej akcji tym samym odpłacił mu się Stanković. Walka była dość wyrównana. Set przypominał partię poprzednią, z tą różnicą tylko, że tym razem to Canarinhos wyszli na kilkopunktowe prowadzenie. W ataku po stronie gości królował Vissotto. Dopiero tuż przed drugą przerwą techniczną udało się Serbom odrobić straty (14:14). Seria trzech punktów w wykonaniu gospodarzy wyraźnie zaniepokoiła trenera Brazylijczyków, który od razu poprosił o czas. Po tej krótkiej przerwie atakiem po skosie popisał się Miljković i podopieczni Kolakovića wyszli na jednopunktowe prowadzenie. Jednak atak Vissotto i as serwisowy Bruno dał gościom dwupunktową przewagę na przerwę techniczną (16:14). Po przerwie rozgrywający Canarinhos zagrywa w siatkę. Ponownie zapowiadała się emocjonująca końcówka. Na zagrywce w serbskiej drużynie pojawił się Novica Bjelica. Nie utrudnił on zbytnio przyjęcia swoim rywalom, a po chwili zaserwował w siatkę. Przy stanie 22:21 dla podopiecznych Rezende o czas poprosił trener Serbów. Pomogło i Miljković skończył kontrę na remis. Po ataku Giby z drugiej linii i bloku na Janiću Canarinhos mieli piłkę setową w górze. Jednak ich autowy blok dał jeszcze chwilowe szanse gospodarzom. Tym razem błąd popełnili Serbowie i Brazylia wygrała drugą partię 25:23. ![]() fot. FIVB Niesieni falą zwycięstwa Brazylijczycy bardzo pewnie rozpoczęli kolejną odsłonę meczu. Szybko wyszli na kilkupunktowe prowadzenie (4:1). Już na początku seta w miejsce Nikića pojawił się Nikola Kovacević. Błędy w ataku zaczął popełniać Miljković. Źle wyglądała gra gospodarzy. Na pierwszą przerwę przegrywali 4:8. Po czasie atakiem ze środka popisał się Stanković, ale za chwilę został zmieniony przez Gerića. Od stanu 9:6 dla Brazylii zaczęła się czarna seria gospodarzy. Skuteczne kontry Vissotto, punktowe bloki Canarinhos, a na dodatek as Vissotto coraz bardziej pogrążały Serbów. Do tego stopnia, że na drugą przerwę techniczną goście prowadzili aż ośmioma punktami (16:8)!. Wydawało się, iż ekipa Plavich nie zdoła odrobić tych strat, gdyż były zbyt wielkie. Przez dłuższą część seta tak było. Jednak, gdy w miejsce Miljkovića i Grbića pojawili się Starović i Petković gra podopiecznych Kolakovića nieco się zmieniła. I nie tylko… Błędy też zaczęli popełniać Brazylijczycy. Atak Gerića ze środka, a następnie dwie znakomite akcje młodego atakującego Serbów i przewaga gości zmalała do 4 oczek. Zaczęło robić się groźnie. Zwłaszcza, że w końcówce Giba zaatakował w aut. Po bloku Podrascanina było już 23:20, ale wtedy Giba skutecznie kiwnął za blok. Serbowie zdołali odrobić jeszcze dwa punkty, jednak ostatnie słowo ponownie należało do Giby, który skutecznym atakiem po bloku zakończył te partię (25:22). ![]() fot. FIVB Czwarty set znów od prowadzenia Brazylijczyków. Zgubili Serbowie gdzieś swoją dobrą grę. Natomiast Giba przeżywał swoje pięć minut w tym meczu. Po jego asie serwisowym Brazylia prowadziła 6:3. Tak szybko jak Canarinhos wypracowali te przewagę tak też szybko ją stracili. Po chwili było już po 7. Znów zaczęła się wyrównana walka. Widać było, iż Serbowie nie mają zamiaru odpuścić tego spotkania i będą walczyć do samego końca. Udało im się wyjść na prowadzenie 13:11 i od tego momentu znów mieli krótki przestój. Atak Vissotto, blok na Janiću, a następnie błąd w przyjęciu Serbów i z przewagi nic nie zostało, a nawet Canarinhos prowadzili jednym punktem. Czas wzięty przez Kolakovića też nie pomógł, gdyż Giba popisał się asem. Dopiero w kolejnej akcji gospodarze się obudzili, a Grbić zaczął kierować piłki do Miljkovića. Walka punkt za punkt zapowiadała kolejną ciekawą końcówkę, zwłaszcza, że przegrana Plavich przekreśliłaby ich marzenia o złocie. W kluczowym momencie błąd popełnia pierwszy sędzia spotkania. Uznaje blok Brazylijczyków za autowy, mimo iż wracająca piłka po drodze dotknęła Ivana Miljkovića. Zdenerwowany Bernardo Rezende poprosił o przerwę. W tym samym czasie sędzia odbył rozmowę z Supervisorem i – ku wielkim oburzeniu Serbów – zmienił swoją decyzję. Na szczęście ta sytuacja nie zaważyła o losach tego seta, a tym bardziej całego meczu. Rozzłoszczeni Serbowie chcieli jak najszybciej przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę i udało im się to. Z pewnością pomógł im w tym autowy atak Vissotto. ![]() fot. FIVB Tie-break do stanu 3:3 był wyrównany. Dopiero potem Serbowie serią zdobyli 3 oczka. Zaczęło się od zepsutej zagrywki Lucasa. W kolejnej akcji asem popisał się Miljković, a po chwili zaatakował po bloku. Po błędzie Giby w polu zagrywki Serbowie prowadzili 8:5 i bardzo pewnie dążyli do swojego historycznego zwycięstwa w Lidze Światowej. Wtedy dwie siatkarskie czapy zaliczył Miljković i przewaga stopniała do jednego oczka. Od stanu 10:8 dla Plavich inicjatywę przejęli goście. Atak Giby i blok na Kovaceviću doprowadził do remisu po 10. Nie mógł zgubić bloku Nikola Grbić. W kolejnej akcji nie broni Rosić i o czas prosi Kolaković. Po przerwie wycieńczony Miljković posyła piłkę w aut i Brazylijczyków od zwycięstwa dzielą już tylko 3 punkty (12:10). Serbom udaje się jednak zapunktować blokiem i złapać kontakt z rywalami. Nie na długo. Krótka w wykonaniu Lucasa i błąd gospodarzy w bloku daje Brazylijczykom piłkę meczową. Atakiem z przechodzącej broni Miljković, ale już kolejna akcja należy do Brazylii i to oni po raz ósmy w historii tych rozgrywek stają na najwyższym stopniu podium. ![]() fot. FIVB Brazylia - Serbia 3:2 (22:25, 25:23, 25:22, 23:25, 15:12) Brazylia: Bruno (6 punktów), Sidao (10), Vissotto (29), Giba (13), Murilo (15), Lucas (15), Sergio (libero) oraz Eder, Joao Paolo, Rodrigao, Rivaldo, Marlon
źródło: inf. własna / FIVB
|
![]() |
![]() |