- Występu kobiecej reprezentacji w olimpijskim roku nie oceniam źle - mówi jej były trener, a obecnie szkoleniowiec kadry juniorek Zbigniew Krzyżanowski. - Postawiłbym wynik dostateczny. Trzeba pamiętać, że zespół wywalczył awans po czterdziestu latach przerwy. W Tokio blamażu nie było tak jak w mistrzostwach świata w 2006 roku, ale na pewno oczekiwania były większe.
Zdaniem Zbigniewa Krzyżanowskiego apogeum możliwości reprezentacji Polski w Pekinie było wygranie jednego meczu więcej i zakwalifikowanie się do ćwierćfinału. "Marco Bonitta zrobił u nas swoją robotę - mówi trener kadry juniorek. - Na pewno wielu polskich szkoleniowców podpatrywało jego warsztat i sporo nauczyło. Jak wspomniałem oczekiwania na pewno były większe, ale czasem tak jest, że nawet jak wszystko zrobi się dobrze, to nie musi przyjść efekt, nie zawsze wyjdzie."
Marco Bonitta nie będzie już trenerem reprezentacji kobiet. Kto poprowadzi drużynę narodową w mistrzostwach Europy w Polsce w 2009 roku? Wyboru dokonają nowe władze Polskiego Związku Piłki Siatkowej. "Jeżeli nie ma kandydata pewnego, to trzeba ogłosić konkurs - mówi Zbigniew Krzyżanowski. - Gdy nie zgłoszą się do niego osoby takie jakbyśmy chcieli, to trzeba zastanowić się nad innym sposobem wyłaniania. Na pewno w Polsce byliby ludzie do sprawdzenia na tym stanowisku tylko czy kadra jest najlepszym miejscem do sprawdzania się."
W opinii Zbigniewa Krzyżanowskiego w pracy z kobietami ważna jest znajomość języka. "Z mężczyznami ten element nie ma tak istotnego znaczenia, można krótko omówić kwestie treningu czy taktyki i wystarczy. Każdy zrozumie - mówi Zbigniew Krzyżanowski. - U kobiet często trzeba dotrzeć do psychiki, jej głębokiego podłoża, a bez znajomości języka jest to trudne."
Zbigniew Krzyżanowski podkreślił, że warto zastanowić się też nad potencjałem i możliwościami kadry jaką będziemy posiadali w przyszłym sezonie. "Nowy trener powinien być dopasowany do możliwości zespołu - mówi. - Co z tego, że zatrudnimy kogoś na miarę Bernardo Rezende, gdy okaże się, że mamy reprezentację na góra ćwierćfinał mistrzostw Europy. Po takim wyniku pozostaną frustracje w każdej ze stron. Nawet najlepszy trener nie spowoduje, że zawodniczka zacznie skakać 200 cm wzwyż, gdy jej możliwości sięgają maksimum dziesięć centymetrów niżej. My nie mieliśmy składu na medal olimpijski. Myślę, że Marco Bonitta zorientował się wcześniej jakim zespołem dysponuje i że wysoko nie podskoczy."
źródło: lsk.net.pl