Kilka dni temu dowiedzieliśmy się o urazie, jakiego doznał nasz reprezentacyjny libero. Dziś jest już pewne, że Krzysztof Ignaczak nie zagra w meczach z Belgią. W rozmowie z serwisem Reprezentacja.net "Igła" zdradza szczegóły tej decyzji.
Reprezentacja.net: Pana kontuzja mocno zaniepokoiła wszystkich. Przywiózł ją Pan jako "pamiątkę" z Pekinu?
Krzysztof Ignaczak: W zasadzie tak. Nawet chyba wiem, w którym momencie nabawiłem się urazu, ale tego nie zdradzę (śmiech). Przyznaję, że ostatnie mecze w trakcie igrzysk olimpijskich grałem już z bólem w kolanie. Dokonaliśmy z doktorem Adamczykiem analizy stanu mojego kolana, wykonaliśmy badanie rezonansem magnetycznym i okazało się, że konieczny będzie zabieg.
Jak długo potrwa rehabilitacja?
- Z tego, co usłyszałem od ludzi zajmujących się rehabilitacją wynika, że będę wracał do pełnej sprawności od około dwóch do trzech tygodni. Jest to uzależnione od tego, jak długo dany organizm zwalcza stany zapalne i blizny pooperacyjne. Mam więc nadzieję, że po maksimum trzech tygodniach będę mógł wrócić do normalnych działań ze swoim zespołem.
Czyli nie ma szansy, żeby wystąpił Pan przeciwko Belgii?
- Raczej nie, a w zasadzie jest to wykluczone, ponieważ decyzja o tym, że zostanę poddany artroskopii już zapadła. Tym samym oznacza to, że nie zagram przeciwko Belgom.
Zdążył się Pan w tej sytuacji pojawić w klubie w Rzeszowie po przyjeździe z Pekinu?
- W zasadzie od mojego powrotu do kraju były przeprowadzane badania, trwały konsultacje z lekarzami, dlatego nie trenowałem. Cały czas obserwowaliśmy, jak będzie się zachowywać moje kolano, żeby móc podjąć decyzję o poddaniu się bądź nie zabiegowi, był to więc czas mojego całkowitego rozbratu z uprawianiem sportu. Moja drużyna Asseco Resovia Rzeszów przygotowuje się aktualnie do sezonu w Spale, ja natomiast jestem w Rzeszowie i nie miałem okazji zobaczyć, jak zespół trenuje. Mam jednak kontakt telefoniczny z kolegami i wiem, że treningi są bardzo ciężkie, ponieważ wszyscy ostro przygotowują się do sezonu.
www.Reprezentacja.net