![]() |
![]() |
![]() |
|
Po raz czwarty w historii siatkarze PGE Skry Bełchatów zdobyli Puchar Polski. - Nasze zwycięstwa odbierane sa jako coś normalnego, zaś porażki jak sensacja - mówi środkowy najlepszej polskiej drużyny. Jarosław Bińczyk: Mam wrażenie, że Puchar Polski zdobyliście łatwiej niż można było się spodziewać. Daniel Pliński: Dwa sety pierwszego meczu były bardzo ciężkie, bo Resovia gra ostatnio bardzo dobrze. Kiedy w drugim przegrywaliśmy, pomyślałem nawet przez chwilę, że trzeba będzie rozegrać aż pięć. Ale kiedy wygraliśmy drugą partię, w trzecim poszło łatwo. W finale przeciwko Olsztynowi graliśmy dobrze i to wystarczyło. Kilka dni wcześniej rozegraliście ciężki pięciosetowy pojedynek z Iskrą Odincowo. Czy w Kielcach czuliście zmęczenie? - Nie, bo jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do sezonu. Nie przypominam sobie, bym czuł się zmęczony. A najlepszym przykładem jest Mariusz Wlazły, który przeciwko Iskrze rozegrał pięć setów i w końcówce musiał nawet zejść z boiska. Teraz spisywał się bardzo dobrze i został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju. To Pana pierwszy Puchar Polski? - Ze Skrą tak, a w ogóle trzeci [dwa wcześniejsze z Polską Energią Sosnowiec - przyp. jar]. Muszę przyznać, że graliśmy w Kielcach pod bardzo dużą presją. Dlaczego? - Bo każdy inny wynik od naszej wygranej potraktowany byłby w kraju jak sensacja. Nasze zwycięstwa odbierane są jako coś normalnego, oczywistego. Uważam, że to nieuczciwe i wobec nas, i wobec naszych rywali, którzy ciężko trenują, żeby osiągnąć jak najlepszy wynik. Podobno w Bełchatowie zorganizowano Wam piękne powitanie? - To prawda. W niedzielę wieczorem przed halą czekało na nas mnóstwo kibiców i każdym wieku - od najmłodszych do starszych osób. To bardzo miłe, bo widać, że ludziom w mieście wciąż zależy na sukcesach Skry. A Wam wygrane jeszcze się nie znudziły? - Na pewno nie, tak jak naszym kibicom. Puchar Polski to już historia. Teraz przed Skrą rewanż z Iskrą Odincowo w Lidze Mistrzów. - W Odincowie czeka nas bardzo ciężki mecz. Szkoda, że w pierwszym spotkaniu nie wygraliśmy 3:1, bo była taka szansa. Ten jeden stracony set bardzo by się nam przydał. Jesteśmy w stanie wygrać. Ważne będzie jednak nasze nastawienie psychiczne. Zawsze powtarzam, że boisko ma takie same wymiary w Bełchatowie, Łodzi, Kielcach czy Odincowie. Ale niewielkim faworytem jest jednak Iskra. Tydzień temu w Łodzi znakomicie zagrał Jochen Schöps. Czy jesteście w stanie go zatrzymać? - Jeśli nam się to uda, to awansujemy do Final Four. A wtedy możemy naprawdę wiele osiągnąć. Nie wolno zakładać, że ktoś z naszych rywali będzie kontuzjowany, a inny w słabej formie. Musimy liczyć na siebie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
A
AZS
Bełchatów
Częstochowa
Daniel
Delecta
Final
Jastrzębski
kolejki
Konferencja
Liga
Liga:
Ligi
LŚ:
Lozano
mężczyzn:
Memoriał
Michał
Mistrzów:
Olsztyn
Paweł
PLS:
Plus
PlusLiga:
Podsumowanie
Polacy
Polaków
Polki
Polska
Polski
prasowa
Przed
Puchar
Resovia
Serie
siatkarzy
Skra
Węgiel
Wypowiedzi
Wywiad
|
![]() |
![]() |