Po porażce 2:3 na tureckim parkiecie przyszedł czas na rewanż we własnej hali. Kędzierzynianie powalczą dziś o awans do Challenge Round Pucharu CEV.
Awans do 1/4 finału Pucharu CEV nie przyszedł podopiecznym Krzysztofa Stelmacha zbyt trudno. W poprzednich spotkaniach stracili oni bowiem jedynie seta. Było to w pierwszym meczu w Słowenii, z drużyną Marchiol Vodi Prvacina. Rewanż u siebie to już pewne, trzysetowe zwycięstwo. Podobnie było w obu spotkaniach z serbską „czerwoną gwiazdą” z Belgradu. Na drodze Zaksy stanął jednak tym razem trudniejszy przeciwnik – ubiegłoroczny zwycięzca Challenge Cup – Arkas Izmir, którego barwy do niedawna reprezentował Piotr Gruszka. Mecz w Turcji nie układał się od początku dla polskiej drużyny zbyt szczęśliwie. Dwa przegrane sety nie zwiastowały tego, co wydarzyło się później. Zaksa podniosła się, zdołała doprowadzić do tie-break’a, w którym jednak mimo prowadzenia nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Niestety niemałą rolę odegrali w tym spotkaniu sędziowie. Każdy zawodnik i kibic siatkówki wie, jak trudno gra się w Turcji, gdzie „ściany” zawsze pomagają gospodarzom.
Wygrane dwa sety przywiezione z Turcji to jednak dla kędzierzyńskiej ekipy spora zaliczka przed rewanżem u siebie. Aby awansować do kolejnej rundy muszą oni jednak spotkanie wygrać. Najpewniej byłoby zwyciężyć w stosunku 3:0 lub 3:1. W przypadku wygranej 3:2 decydować będzie tzw. „złoty set” rozgrywany do 15.
W Izmirze dobrze zaprezentował się Terence Martin, który zmienił na boisku słabiej spisującego się fińskiego przyjmującego – Tuomasa Sammelvuo. Również pierwszy atakujący Zaksy – Jakub Jarosz nie miał w Turcji swojego najlepszego dnia i został zastąpiony przez Dominika Witczaka.
Jakim ustawieniem wyjdzie Zaksa na mecz rewanżowy? Czy uda się pokonać Arkas i awansować do Challenge Round gdzie spotka się z Coprą Piacenzą?
Na te i inne pytania odpowiedź poznamy już dziś wieczorem. Początek meczu o godz.18:00. Hala „Azoty” przy ul. Mostowej.
źródło: inf. własna