Łukasz Żygadło, rozgrywający Itasu Diatec Trentino specjalnie dla "Przeglądu Sportowego" o możliwym powrocie do PLusLigi i grze w reprezentacji Polski.
PRZEGLĄD SPORTOWY: W tym sezonie zdobył pan już klubowe mistrzostwo świata, teraz wygrał Puchar Włoch. Czy jeszcze czegoś panu brakuje?
ŁUKASZ ŻYGADŁO: Nie byłem jeszcze mistrzem Włoch. Poza tym bardzo chcielibyśmy obronić tytuł w Lidze Mistrzów, tym bardziej że finał odbędzie w Polsce.
PS: Mimo tych wszystkich sukcesów zarzuca się panu, że godzi się na rolę wiecznego rezerwowego.
Wiem, że krążą na mój temat różne opinie. Ale nigdy nie uznałem, że jestem tym drugim. We mnie jest cały czas chęć, by być pierwszym. Nie wolno przyjąć do wiadomości, że jest się rezerwowym, bo wtedy faktycznie zostaje się skazanym na taką rolę.
PS: Ale to ponoć przez to, że mało pan gra w klubie, wypadł pan z reprezentacji.
Dwa lata temu, przed wyjazdem do Włoch, wiedziałem, że będę musiał poświęcić rok kadry, bo byłem u boku Nikoli Grbicia. Ale teraz nie tylko jestem innym zawodnikiem, ale i człowiekiem. Godziny treningów, analiz, gra na najwyższym poziomie - to inna szkoła jazdy. Czuję, że w ostatnich kilkunastu miesiącach nadrobiłem stracony czas.
PS: Na tyle, że może się pan przydać kadrze?
Ostatnio słyszałem, że 30-letni zawodnik jest za stary na reprezentację i teraz jest czas młodych. Powinienem przemilczeć odpowiedź na ten temat, bo fakty mówią co innego. Jeżeli fizycznie jest się w stanie pogodzić grę w klubie i kadrze, to wiek jest atutem, szczególnie na mojej pozycji. Zresztą także moi trenerzy byli bardzo zdziwieni z braku powołania, wiedząc jaką pracę wykonujemy i w jakiej byłem formie. Także koledzy z drużyny pytali mnie, dlaczego nie ma mnie w reprezentacji.
PS: Czeka pan na telefon od selekcjonera czy może nie ma pan już cierpliwości?
Takie pytanie nie powinno nawet paść! Gra w kadrze to dla mnie wielkie wyróżnienie. Wiem, że trener Daniel Castellani miał przyjechać do Włoch, ale kłopoty zdrowotne jego syna pokrzyżowały te plany. Może wkrótce będzie inna okazja do rozmowy?
PS: Nie obrazi się pan na to, że dostanie rolę zmiennika?
Reprezentacja to wielka rzecz i nikt nie powinien grymasić. Z drugiej strony uważam, że nie można jechać na kadrę zakładając z góry, że będzie się graczem rezerwowym.
PS: A czy panu uda się zapracować na miejsce w podstawowej szóstce Itasu?
Mam nadzieję, że w najbliższych meczach będę grał więcej. Od listopada częściej byłem na boisku, ale podczas treningu wydarzył się idiotyczny wypadek. Broniąc piłkę poszedłem ślizgiem. Kawał parkietu oderwał się, przeciął nakolannik i wbił mi się w kolano. Konieczny był zabieg. Później powoli wracałem do rytmu treningowego. To spowodowało, że na chwilę wypadłem z obiegu. Teraz liczę, że częściej będę pojawiał się na boisku.
PS: Myśli pan o powrocie do Polski?
Przed końcem poprzedniego sezonu miałem kilka pytań o to z kraju, ale ostatecznie trener przekonał mnie do pozostania w Itasie. Mam jednak nadzieję, że kiedyś jeszcze zagram w PlusLidze.
* Źródło: www.sports.pl, Kamil Składowski